Nie mów mi, że mam szczęście

Czasem słyszę, że „ja to mam szczęście”. Też tak uważasz? Muszę rozwiać Twoje miraże. Mam szczęście tak samo jak Ty. Tylko, że ono nie przychodzi samo. Sukces, spełnienie marzeń, fantastyczne przeżycia…nie przyjdą do Ciebie same, kiedy siedzisz z założonymi rękoma.  O szczęście trzeba walczyć. Ja walczę. Każdego dnia, starając się wykorzystać swój czas do granic możliwości.

Szósta-zero-pięć. Od poniedziałku do piątku o tej godzinie sygnał budzika zaczyna wyć na alarm. Wysuwam tylko rękę spod kołdry, aby go uciszyć. Na głowę naciągam poduchę i wtulam się w pościel by łapać ostatnie momenty snu. Jeszcze chwilka. Sześć minut nim budzik odezwie się znowu. Tym razem otwieram oczy. Szósta jedenaście. Czas wstawać.

Ledwo przytomna powłóczę nogami do łazienki. Widzę niewyraźnie twarz w lustrze. To ja, czy to nadal śnię? Resztki snu doskwierają pod powiekami. Na wpół przytomna szoruję zęby. Odkręcam zaznaczony na niebiesko korek. Zanurzam twarz w strumieniu. Lodowata woda ścieka do wanny wraz z resztkami snu. Budzę się. Czas zacząć nowy dzień.

Wyciągam z lodówki wcześniej przygotowane zdrowe żarcie i pakuję do torebki. Zielenina, suszone pomidory, ser feta lub jakieś mięso. Do tego jogurt. I jeszcze jabłko na drogę. W biegu naciągam nogawki spodni. Narzucam kurtkę na grzbiet i wybiegam na korytarz. O tej porze roku wciąż jest ciemno, kiedy zaczynam pedałować w kierunku szpitala. Dziesięć kilometrów- taki dystans dzieli wynajmowane miejsce w mieszkaniu od pracy.  Pedałuję ile sił w nogach. Przejeżdżam nad Wartą. Zegar na budynku politechniki straszy- już trzynaście po siódmej. Trzeba przyspieszyć.

Biegiem wpadam do szatni. Kurtkę zrzuciłam już wcześniej. W locie pozbywam się prywatnych ubrań i narzucam szpitalne uniformy. Przerzucam stetoskop przez kark. Sprawdzam czy pieczątkę już wrzuciłam do kieszeni i znów biegnę. Tym razem do góry, na oddział. Siódma trzydzieści, czas zacząć pracę.

Po pracy do domu. Przynajmniej trzy razy w tygodniu na boks. Ale chciałabym, żeby to było częściej. W chwili obecnej żyję wyjazdem (Nepal). Poza tym współpracuję z gazetami, piszę artykuły medyczne, porady zdrowotne dla pacjentów i nie tylko. Staram się stale rozwijać i to pod wieloma kątami. Przy łóżku zawsze leży sterta książek z chirurgii na wypadek, gdybym znalazła wolną chwilę. Jeśli oglądam serial, to po angielsku by ćwiczyć język. Przy okazji też ćwiczę ciało, albo się rozciągam. A w weekendy jestem do dyspozycji znajomych i przyjaciół. Z resztą przeprowadzka do nowego miasta wymusza wzmożoną aktywność pod tym względem. Brakuje mi tutaj przyjaciół, którzy zostali w innych regionach Polski. Ale nie siedzę z założonymi rękami, tylko wychodzę do ludzi i po czterech miesiącach skłamałabym mówiąc, że jestem tu samotna.

Każdy dzień staram się wykorzystać na maksa. W tym również na przyjemności. Wszystko co dostarcza wrażeń i sprawia, że życie jest warte przeżycia. W zeszłym tygodniu po pracy zamknęłam oczy na krótką drzemkę. Zasnęłam na ponad szesnaście godzin. Ścięło mnie z nóg tak mocno, że kiedy alarm budzika obwieszczał poranek, przez dłuższą chwilę nie miałam pojęcia gdzie jestem i co się dzieje.

Konkluzja? Nie mówię, że jest łatwo. Nie mówię, że nigdy się nie męczę. Nie mówię, że nie mam czasem dosyć. Ale mówię, że jest warto. Ile by to siły nie kosztowało. Ile energii by nie potrzeba. To zawsze zwraca się wielokrotnie. Mówisz, że mam szczęście? Owszem. I to cholerne. Tak samo jak Ty. Tylko, że ja swojego szukam- zawsze i wszędzie. A kiedy nadarzy się okazja, wołam do niego zaczepnie „Siema! Co dzisiaj robimy?”.

Dlatego nie mów mi, że mam szczęście! Lepiej rozejrzyj się dookoła. Czujesz ciężar na barkach? Nie zakładaj, że to Codzienność i Problemy przed którymi trzeba się chować. Może tym razem ciężar który czujesz to właśnie Szczęście, które znudzone Twoją biernością wymierza kuksańca i szturcha, aby pchnąć do działania?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s