Bezdomne…ale pod palmami

By przeżyć wspaniałą przygodę i zwiedzać świat nie potrzeba wiele poza chęciami i odrobiną odwagi. Dowód? Jeszcze rok temu jako studentka bez kasy, ale za to ze sporą dozą fantazji zabukowałam znaleziony „po taniości” bilet na Wyspy Kanaryjskie, spakowałam plecak i wraz z kumpelą wyruszyłyśmy na wakacje. Niektórymi ze wspomnień chciałabym się z Wami podzielić i być może zainspirować Was w ten sposób do bliższych i dalszych podróży bez zbędnego martwienia się „co” i „jak” będzie.

Bezdomność nie musi być straszna

Owszem, spędziłyśmy co najmniej tydzień nocując za miastem i chowając się po krzakach. Ale…co to ma za znaczenie w pięknym krajobrazie. Położenie zależy od punktu widzenia. Zamiast skupiać się nad brakiem dachu nad głową lepiej spojrzeć nocą w niebo…i trudno wtedy uznać, że to problem, kiedy nad głową masz sklepienie pełne gwiazd…

DSCF2507.JPG

Obozowisko za Puerto Rico

Większość nocy spędziłyśmy w Puerto Rico na południu wyspy. Jest to przyjemny, kurort przez znaczną część roku oblegany przez turystów z Niemczech i ze Skandynawii. W przeważającej większości byli to ludzi starsi, raczej niegroźni emeryci. Stąd już po kilku nocach przestałyśmy się obawiać, że nasza obecność może się komuś nie spodobać i zrobi się niebezpiecznie. Ponieważ jednak chciałyśmy zwiedzić całą Gran Canarię, jedną z nocy przyszło nam spędzić w porcie w Las Palmas…

Noc kiedy dotknął mnie bezdomny

Tamten dzień spędziłyśmy na zwiedzaniu miasta, a po południu wyruszyłyśmy do portu. Zanim przyszło do głowy, aby zacząć martwić się noclegiem, zapadła noc. Olbrzymi port, gwarne miasto, a my szukałyśmy zacisznego miejsce, gdzie można by schować się z namiotem. W końcu upatrzyłyśmy miejscówkę obok zamkniętej, remontowanej drogi. Leżała tam sterta śmieci, a wśród nich stary materac. Żartowałyśmy, że ta miejscówka jest już zaklepana. Pomimo śmiechów zdecydowałyśmy się rozbić tymczasowe obozowisko, które na wszelki wypadek zakamuflowałyśmy pod palmą. I jakie było nasz zdziwienie, kiedy ze snu wybudził nas odgłos kroków. Ktoś okrążał namiot! Przerażona snułam już w głowie wizję jak przez rozsuniętą połę wsuwa się do wnętrza czyjaś dłoń lub co gorsza całe ciało obcego człowieka i próbuje nas przepędzić lub co gorsza zaatakować. Przybysz tymczasem obchodził namiot dookoła rzucając złowrogi cień na jego poły. I wtedy przez materiałową ścianę poczułam na plecach…tyrknięcie wystawionego palca!

Wystraszona spojrzałam na Magdę i wyszeptałam do niej – dotknął mnie bezdomny! 

To była ostatnia chwila, kiedy udało nam się zachować powagę sytuacji. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Szczęśliwie, nic złego się nie stało, a przybysz odszedł, pewnie jeszcze bardziej od nas zaskoczony tą sytuacją.

dsc00976

img-20160316-wa0016

Port jachtowy w Las Palmas

Z resztą kiedy wróciłyśmy do naszej miejscówki za Puerto Rico, którejś nocy obudziło mnie dobiegające skądś głośne chrapanie. Żartowałyśmy, że to pewnie bezdomny z portu przybył za nami. Jakie było zdziwienie, kiedy rano przyszło nam rzeczywiście mijać śniącego na kartonach i okrytego kołdrą spod której wystawały tylko brudne stopy mężczyznę. I nie tylko miejscówkę do spania mieliśmy w sąsiedztwie, bo również na poranną kawę i ładować telefony chodziliśmy w to samo miejsce.

img-20160320-wa0001

Sąsiad

 

Łapanie jachtu na stopa

W internecie można znaleźć informacje o podróżach tzw „jachtostopem”. Postanowiłyśmy sprawdzić, czy rzeczywiście możliwe jest, aby w ten sposób podróżować i zwiedzać świat. Próbowałyśmy, chodząc między jachtami w porcie, a później nawet zaczepiając załogi okrętów. I muszę przyznać, że chociaż nie jest łatwo znaleźć coś „na już”, to jeśli ma się ochotę wsiąść na pokład i popłynąć ku przygodzie- dokądkolwiek, to jest to jak najbardziej do zrobienia. Wyniki naszych poszukiwań to zaproszenie w rejs japońskim tankowcem do Brazylii. Trzy tygodnie podróży do Ameryki Południowej, kilka dni na miejscu i powrót na Gibraltar. Szczerze przyznam, że spękałam. Gdyby nie to, pewnie byśmy płynęły…

dscf2726

Hipis Antonio i jadalne muszelki

Kilka nocy spędziłyśmy na północy wyspy u rdzennego mieszkańca Gran Canarii. Antonio ugościł nas w niedużym, ale przytulnym mieszkanku, będącym właściwie uzdatnioną do zamieszkania piwnicą. Wpuścił nas do swojego domu- zupełnie obce dziewczyny szukające schronienia na „Couchsurfingu”, czyli portalu gdzie podróżnicy oferują kanapę lub miejsce do spania innym powsinogą. Chociaż Antonio przekonany był, że sprawnie posługuje się językiem angielskim bynajmniej niewiele miało to wspólnego z prawdą. Za to bardzo chciał zapoznać nas z okolicą. W efekcie czego za każdym razem kiedy zabierał nas na wycieczkę, nie miałyśmy właściwie pojęcia dokąd i gdzie jedziemy. Pokazał nam za to leżące w pobliżu miasteczko Santorino, skalny dom nad brzegiem oceanu i nauczył zbierać jadalne muszelki, które później przyrządził na kolację.

DSCF2745.JPG

Plantacja bananów na którą zabrał nas Antonio

DSCF2784.JPG

Dom w skale nad brzegiem oceanu

DSCF2737.JPG

Wypatrując uczepionej do skał kolacji

 

Warto podróżować w nieznane

Były chwile, kiedy czułyśmy się zmęczone. Tęskniłyśmy za własnym łóżkiem, czystą pościelą i poczuciem bezpieczeństwa. Ale mimo wszystko, ani przez chwilę nie wątpiłam, że warto. Słońce, plaża, hiszpańskie wino, kiedy w Polsce szaleją mrozy potrafią wiele wynagrodzić. Wycieczka z biura podróży pewnie również nie byłaby w stanie dostarczyć tylu przygód i wspomnień. Jadąc w nieznane, bez zaklepanego miejsca na nocleg jest się skazanym na siebie i na innych ludzi. Chcesz czy nie, jesteś zmuszony być otwartym na ludzi, a to sprzyja nie tylko poznawaniu świata, ale też kształtowaniu osobowości i budowaniu odwagi.

dsc009912222

Plaża De Amores

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s