Śladami marzeń do dżungli

Niesamowite uczucie, kiedy robiąc coś dobrego i co samo w sobie daje Ci mnóstwo satysfakcji (praca w szpitalu) jednocześnie zupełnie mimochodem i prawie przypadkiem (bo wcześniej nie szukałam informacji i nie miałam pojęcia, że w Nepalu jest to możliwe) spełniasz marzenia. Już dawno, bo jeszcze jako dzieciak, a później nastolatka śniłam i rozmyślałam jak to zrobić by znaleźć się w dżungli i przejechać się na słoniu. Kosztowało mnie to dwa dni w podróży, ale było warto. I to dwa dni podróży nie dlatego, że droga daleka, a dlatego, że drogi kręte i prowadzące między wysokimi wzniesieniami. Beznadziejne. A innych nie mają. Właściwie wciąż jestem zaskoczona, że ludzie dają radę ich używać i że jakoś to działa. Choć jak wychodzi w praktyce- nie najlepiej.

Zdjęcia i nagranie są efektem jednodniowego postoju w Chitwan w Parku Narodowym. Miejscowość wymagała jedynie kilkunastu kilometrowego nadłożenia drogi podczas powrotu z obozu chirurgicznego w Butwalu. Co może nie było przyjemne, bo żeby nie wykosztować się na taksówki wybrałam lokalne busy jako środek lokomocji (małe, ciasne i przystosowane dla Azjatów, nie Europejczyków więc moja głowa cierpiała przy każdym nieuważnym wstaniu z miejsca czy przekraczaniu progu) to z pomocą przyjaznych Nepalczyków dało radę i nawet nie było trudne by nie pogubić drogi. Nawet pomimo zmęczenia po pracy w szpitalu na obozie i późniejszej integracji z medyczną ekipą.

A już wkrótce o kolejnym odhaczonym marzeniu. I to takim, o którym niemal zapomniałam, że je miałam lub myślałam, że się przedawniło. A jednak, wciąż cieszy. Jeśli każdy dzień tutaj będzie wciąż przynosił tyle emocji to zamiast książki „Chirurgica w Nepalu” przyjdzie mi stworzyć trylogię…albo w końcu opadnę z sił i co najmniej przez tydzień nie wstanę z łóżka. Oby tylko nie przed powrotem, bo jeszcze tak wiele przede mną!

IMG_3081

Może nie jest to najszybszy środek lokomocji, wygodnie też wcale, ale i tak nie oddałabym tych chwil. Polecam!

FHD0006 (2).JPG

Dwugodzinna przejażdżka na słoniu po dżungli. Dobry sposób by zobaczyć zwierzęta, które uciekają przed człowiekiem, ale jak się okazuje niekoniecznie, jeśli cicho siedzi na grzbiecie słonia.

IMG_2974

Płynąc canoe wydrążonym w pniu pniaka mija się liczne krokodyle wygrzewające się w promieniach słońca. Zwłaszcza przed południem, kiedy chłoną ciepło po nocy.

FHD0021

Gość za mną robi za napęd. Jest bezpiecznie, ale kończyn za burtę lepiej nie wystawiać. W ostateczności przewodnik przede mną mi kij, a ja nadzieję, że nie zawaha się go użyć.

IMG_3000

Nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo mnie to cieszą słonie. Ale cieszą. Szkoda tylko, że te trzymane są na uwięzi, chociaż podobno codziennie zabierane są do dżungli na „wybieganie”. Ta słonica wygląda na zadowoloną, ale to może od drapania, albo ode mnie się udzieliło.

Na koniec krótki film dla tych, którzy ciekawi są jak to jest zostać wykąpanym przez słonicę. Hmm…czy to znaczy, że tutejszy klimat mi się za mocno udzielił i zwierzak coś chciał zasugerować?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s